Groźby pozwów o zniesławienie, wskazywanie winnych i wzajemne oskarżenia. Sprawa uruchomienia kopalni w Olszynach i wywozu urubku przez Lubawkę weszła w nowy etap. Wprowadzenie rozwiązań korzystnych dla mieszkańców raczej to nie spowoduje.
Na zakończenie dzisiejszej sesji rady powiatu kamiennogórskiego głos zabrała Ewa Kocemba. Była burmistrz Lubawki, obecnie radna sejmiku znalazła szybki sposób na rozwiązanie problemu. Wszystko w rękach Jarosława Gęborysa, obecnie radnego, w poprzednich kadencjach starosty, oświadczyła. Na czym polega rozwiązanie? Jarosław Gęborys, według słów radnej Ewy Kocemby, jest współwłaścicielem jednej z działek na terenie planowanej kopalni. Jeśli nie zgodzi się jej sprzedać, kopalnia nie powstanie.
Ewa Kocemba zapowiedziała złożenie w starostwie wniosku o wycofanie z obiegu prawnego decyzji starostwa o możliwości wyjazdu z kopalni na drogę powiatową. Według radnej decyzja wydana została z naruszeniem prawa, ponieważ wydający ją starosta, jako współwłaściciel jednej z działek, powinien wyłączyć się z podejmowanie decyzji w tej sprawie.
Ewa Kocemba zażądała przeprosin od radnego Jana Orzechowskiego za wypowiedzi z poprzedniej sesji. Zagroziła procesem na podstawie paragrafu o zniesławieniu za pomocą środków masowego przekazu. Przeprosiny od radnego szybko uzyskała. Zadowolenie ze znajomości przez radną wojewódzką przepisów o zniesławieniu wyraził Jarosław Gęborys. Wyraził zażenowanie słowami radnej, która przyszłość kopalni i szczęście mieszkańców Lubawki uzależniła od jego jednoosobowej decyzji - Mogę panie sprzedać tę działkę - Jarosław Gęborys skierował propozycję do Ewy Kocemby, wtedy to ona mogłaby decydować o przyszłości tego terenu. Jednocześnie uznał, że obecny problem jest efektem niekompetencji Ewy Kocemby i poprzednich władz Lubawki, które przez kilka lat rozmawiały z inwestorem, a teraz twierdzą, że nie wiedziały o planie wywożenie urobku przez Lubawkę. Z takimi oskarżeniami nie zgadza się Ewa Kocemba.
Do kolejnych utarczek doszło między radną Ewą Telegą a starostą Małgorzatą Krzyszkowską i wicestarostą Andrzejem Mankiewiczem. Poszło o kulturę, o to jak powinna wyglądać rozmowa między samorządowcami. Źródłem problemu było pytanie o koszt ekspertyzy stanu drogi powiatowej Lubawa - Chełmsko Śląskie. Na kolejnych sesjach pyta o to Ewa Telega, ale dopiero dzisiaj uzyskała odpowiedź od Małgorzaty Krzyszkowskie, która oświadczyła, że według szacunków opracowanie takiego dokumentu może kosztować 30, 50 lub 70 tys. zł. Radna nie przyjęła takiej odpowiedzi. Andrzej Mankiewicz powtórzył, że ekspertyza może kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych, a dokładna cena będzie znana po wyłonieniu wykonawcy. Procedurę wyjaśniła Małgorzata Krzyszkowska. Ponieważ koszty zobowiązała się pokryć gmina Lubawka, najpierw potrzebna jest uchwała rady Lubawki, później podpisanie porozumienia między samorządami. Dopiero wtedy będzie można szukać wykonawcy. Małgorzata Krzyszkowska poinformowała radnych, że jeśli ekspertyza wykaże zły stan drogi, nie będą mogli tą drogą jeździć lokalni przedsiębiorcy, autobusy PKS, itd. Radni muszą się również zastanowić, co z remontem tej drogi. Jeśli zostanie przeprowadzony, o żadnym ograniczeniu tonażu samochodów nie będzie mowy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze