W dniu 21 marca 2025 roku uczniowie klasy V a ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Kamiennej Górze, członkowie Polskiego Towarzystwa Schronisk Młodzieżowych, kontynuując niepisaną szkolną tradycję związaną z ‘pierwszym dniem kalendarzowej wiosny” wybrali się na ”edukacyjne wagary”. Zamiast szkolnych ławek, wybrali wycieczkę edukacyjną, której celem było poznanie Podziemnej Trasy Turystycznej „Projekt ARADO” oraz udział w lekcji muzealnej „Pranie, prasowanie i higiena dawniej’ w Muzeum Tkactwa. Piątoklasiści tym samym zainaugurowali swoje uczestnictwo w tegorocznym „Cyklu imprez turystyczno-krajoznawczych dla dzieci i młodzieży szkolnej z terenu powiatu kamiennogórskiego”, który organizowany jest dla nich przez Zarząd Oddziału PTSM w Kamiennej Górze przy wsparciu finansowym Powiatu Kamiennogórskiego.
Po krótkim spacerze m. in. obok zabudowań dawnej firmy lniarskiej Falka Valentina Grünfelda z 1885 roku oraz Willi Grünfeldów z 1921 r., dotarli do „Projektu ARADO - zaginione laboratorium Hitlera”, gdzie spotkali ARADKA – jednego z kamiennogórskich rycerzy, który zachęca do zwiedzenia i poznania Podziemnej Trasy Turystycznej „Projekt ARADO’. Po spotkaniu się z przymusowym pracownikiem firmy ARADO Gmbh, którym był przewodnik po kamiennogórskich podziemiach – Piotr Derwis – „wyposażony w duży klucz francuski” oraz wysłuchaniu najważniejszych informacji dotyczących bezpiecznego wędrowania korytarzami znajdującymi się w wyrobiskach skalnych, nie bacząc na czyhające na nich w podziemiach niebezpieczne sytuacje, odważnie postanowili „wyruszyć w nieznane” decydując się na przekroczenie bramy wejściowej do podziemi.
Po sprawnym przejściu obok pierwszej wartowni ze śpiącym strażnikiem Hansem, podążając za przewodnikiem wydrążonymi w skałach korytarzami sztolni dowiedzieli się również, że wchodząc do podziemi przenieśli się w czasie, tj. do mrocznej wojennej przeszłości 1943 r., w którym rozpoczęto drążenie podziemnych sztolni, których łączna długość to około 11 km. Wkrótce dotarli do podziemnego szpitala polowego, w którym pobyt przeżywał co piąty „pacjent”, gdyż lekarze byli niezbędni na linii frontu, a nie w polowym szpitalu kamiennogórskich podziemi.
W kolejnym z korytarzy, poznali prawdę o przymusowym pracowniku „Arado”, który okazał się agentem cichociemnym o kryptonimie J-23 przeszkolonym w Anglii, który poprowadził szybkie szkolenie agenturalne dla „nowych agentów”, a jeden z udał się na zwiad, po którym pozostali „nowi cichociemni” bezpiecznie trafili do pomieszczenia z radiostacją, gdzie ich zadaniem było określenie przeznaczenia „zielonego urządzenia” - pieca do palenia dokumentacji, czyli wojennej „niszczarki”. Gdy kolejny „młody agent” samodzielnie sprawdził „zaminowane dojście” do znajdującego się poniżej tunelu, to pozostali młodzi „kamiennogórscy agenci” mogli, po jego śladach, dotrzeć do niego bezpiecznie. Słuchając przewodnika dowiedzieli się, że wydrążony w skale tunel łączył podziemia sztolni z pobliską fabryką Falka Valentina Grünfelda, której pozostałości już widzieli. Do „przejętej” przez III Rzeszę firmy lniarskiej, w trakcie działań wojennych, przeniesiono fabrykę Kugelfischer oraz umieszczono biuro konstrukcyjne firmy lotniczej Arado Flugzeugwerke Gmbh.
Podczas całej wędrówki groziło im niebezpieczeństwo spotkania na swojej drodze niemieckich żołnierzy, z oddali czasami słyszeli groźne odgłosy. W niebezpiecznym momencie na zwiad udał się osobiście „główny cichociemny” pozostawiając wybranemu „strażnikowi” klucz francuski celem ewentualnego „zaprowadzenia dyscypliny” wśród pozostałych „nowych agentów’, ale wszyscy karnie stali w miejscu, nie udzielając nawet w trudnej sytuacji, wsparcia swojemu przewodnikowi. Po bezpiecznym dotarciu do kolejnej wartowni ich ciekawość odkrywania kamiennogórskich podziemi skutecznie przezwyciężyła obawy przewodnika, gdyż w trakcie „demokratycznego głosowania” zdecydowana większość postanowiła kontynuować ich zwiedzanie odważnie wchodząc do największej atrakcji kompleksu, ogromnej hali, w której zobaczyli dużą planszę obrazującą „prototyp” samolotu „Arado E-555 – latające skrzydło” oraz zaimprowizowaną pracownię jego konstruktora Waltera Blume. Ponadto w hali zobaczyli makietę tego samolotu, na którego tle, po wysłuchaniu informacji o samolocie, którego produkcji ostatecznie zaniechano, zrobili sobie wspólne, klasowe zdjęcie z prowadzącym ich Podziemną Trasą Turystyczną przewodnikiem Piotrem Derwisem, który w trakcie podziemnego spaceru dbał o ich dobry humor i ciekawe poznawanie „mrocznej przeszłości” naszego miasta, które do końca II wojny światowej nazywało się Landeshut.
Po opuszczeniu hali, w kolejnych korytarzach pełniących rolę „magazynu broni” oglądali ciekawą ekspozycję broni używanej podczas II wojny światowej. W skrzyniach zobaczyli m. in. egzemplarze broni krótkiej – pistolety, karabin maszynowy typu mauser, karabiny maszynowe używane przez myśliwce Messerschmitt, szklane granaty, granaty do moździerzy, broń przeciwlotniczą, radzieckie miny przeciwpancerne, bombę Nebelwerfer – pocisk burzący, używany m.in. w trakcie Powstania Warszawskiego, zwany potocznie „ryczącą krową” ze względu na charakterystyczny dźwięk, czy zbiornik samolotowy na paliwo do Messerschmitta z napisem „Keine Bombe”. Za zwrócenie go władzom wojskowym można było otrzymywać finansową nagrodę.
Kontynuując spacer podziemnymi korytarzami podeszli do zakratowanego tunelu, który upamiętniał pracujących przy drążeniu podziemnych sztolni więźniów z Filii Obozu Pracy „Gross-Rosen” w Kamiennej Górze (Landeshut) działającej, w latach 1944-1945, przy ul. Nadrzecznej. Należała ona do jednej z najcięższych spośród ok. 100 filii Obozu Koncentracyjnego „Gross-Rosen” w Rogoźnicy, istniejących w różnych miejscowościach na terenie Śląska. Ponadto usłyszeli, że za swoją ciężką, wielogodzinną katorżniczą pracę otrzymywali bardzo skromne racje żywnościowe. Na zakończenie pobytu w kamiennogórskich podziemiach zobaczyli także oryginalną radziecką minę morską i betonowe koła, a ich wzrok przykuły także „wojenne łupy” umieszczone w ogrodzonej murem wnęce skalnej, które były grabione przez Niemców w trakcie działań wojennych.
Po opuszczeniu Podziemnej Trasy Turystycznej zostali jeszcze zaproszeni przez przewodnika Piotra Derwisa do mini-muzeum z różnorodną bronią oraz sprzętem wojskowym używanym w czasie II wojny światowej. W nim zobaczyli najcenniejszy muzealny eksponat - jeden z trzech w Polsce egzemplarzy niemieckiej maszyny szyfrującej ENIGMA, której system skutecznie rozszyfrowali polscy matematycy-kryptolodzy Marian Rajewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski.
Po podziękowaniu Piotrowi Derwisowi za przybliżenie im w ciekawy i inspirujący sposób historii zwiedzanego obiektu oraz bardzo mile spędzony czas w trakcie wspólnego edukacyjnego spaceru Podziemną Trasą Turystyczną „Projekt ARADO” i pożegnaniu się z Nim, żwawo powędrowali do Muzeum Tkactwa, gdzie byli umówieni na drugą część „edukacyjnych wagarów”.
W Muzeum Tkactwa spotkali się z Michałem Stołpiec, który zaprosił ich do pomieszczenia z licznymi eksponatami związanymi z dawnym gospodarstwem domowym. W nim powitała ich Karolina Grochowska, która zaprosiła piątoklasistów na pierwszą część lekcji muzealnej „Pranie, prasowanie i higiena dawniej” czyli warsztaty robienia mydełek, których celem było poznanie przez biorących udział w zajęciach techniki powstawania mydła glicerynowego. Na stołach oczekiwały na nich kubeczki oraz foremki. Każde z nich wybierało z plastikowego wiaderka prowadzącej warsztaty pokrojone kawałki masy glicerynowej, którymi wypełniali swoje kubeczki. Następnie kawałki masy glicerynowej poddawane były procesowi roztopienia w kuchence mikrofalowej obsługiwanej przez Michała Stołpiec. Po powrocie do uczestników warsztatów kubeczków z roztopioną masą glicerynową kolejno na ich stołach pojawiały się pojemniki zawierające kolorowe barwniki oraz olejki zapachowe. Roztopioną glicerynę piątoklasiści zabarwiali wybranym przez siebie kolorowym barwnikiem (np. niebieskim, czerwonym), oraz dodawali wybrany olejek zapachowy (np. czekoladowy, malinowy lub różany). Przygotowana w ten sposób płynna gliceryna była przez nich przelewana do silikonowych foremek. Na zakończenie tej części lekcji muzealnej wszystkie foremki zostały ułożone na tacy prowadzącej warsztaty mydlarskie celem poddania ich procesowi zastygnięcia. W trakcie poznawania oraz wykonywania tych czynności ich uczestnicy wykazali się dużą aktywnością oraz zaangażowaniem.
Gdy glicerynowe mydełka zostały poddane procesowi stygnięcia Michał Stołpiec zaprosił ich na ciekawą lekcją muzealną „Pranie, prasowanie i higiena dawniej” przybliżającą im historię zwykłych czynności domowych. Uważnie słuchając prowadzącego lekcję muzealną dowiedzieli się jak na przestrzeni wieków podchodzono do dbania o zdrowie związanego z higieną osobistą. Na początek zobaczyli przedmiot używany przez wszystkich, gdy tylko nauczyli się siadać czyli nocnik, poznając zasady jego opróżniania gdy nie było jeszcze toalet. Słuchając opowieści edukatora nt. rozwoju i pielęgnacji ciała na przestrzeni wieków dowiedzieli się m. in. jak w starożytności dbano o higienę osobistą i czym były łaźnie publiczne, do których dostęp był powszechny już w starożytnym Rzymie oraz dlaczego przez kilka stuleci higiena była w odwrocie, co zmieniło się we Francji za czasów Ludwika XV i Napoleona, którzy mieli inne, pozytywne podejście do higieny. Wiek XIX był kontynuacją pozytywnej zmiany w zakresie higieny osobistej, a osoby zamożne niejednokrotnie decydowały się na nowoczesną, jak na ówczesne czasy łazienkę z wanną oraz natryskiem, a władze budowały liczne publiczne łaźnie. Współcześnie nikt nie kwestionuje, jak ważne znaczenie dla człowieka na regularna higiena. Następnie słuchając opowieści prowadzącego lekcję poznawali historię zwykłych czynności domowych jakimi są pranie oraz prasowanie przenosząc się w odległe czasy, kiedy w domach nie było jeszcze prądu, a tym bardziej pralek automatycznych. W dawnych czasach praniem też zajmowały się kobiety. Opowiadając o praniu Michał Stołpiec pokazywał uczestnikom lekcji przedmioty służące tej zwykłej czynności, w tym tarę. Piątoklasiści poznając tajniki prania na tarze dowiedzieli się, że do prania używano szarego mydła, którego kawałki jeden z ochotników mógł samodzielnie zetrzeć. Następnie aktywnie i z dużym zaangażowaniem uczyli się techniki prania na tarze oraz zobaczyli jak wyglądały dawne klamerki. Kolejną zwyczajną czynnością jest prasowane. Uczestnicy lekcji muzealnej zobaczyli prezentowane przez prowadzącego lekcję muzealną różne akcesoria służące dawniej tej czynności w tym maglownice do prasowania oraz kilka rodzajów żelazek wykorzystywanych na przestrzeni lat przy wykonywaniu tej czynności. Wśród muzealnych eksponatów Michał Stołpiec zademonstrował m.in żelazko na duszę, żelazko na węgiel, żelazko na wodę oraz żelazko z porcelany na gorącą wodę, które wykorzystywano do prasowania np. kołnierzy i mankietów koszul. Na zakończenie lekcji muzealnej wszyscy piątoklasiści otrzymali od Karoliny Grochowskiej swoje zapachowe mydełka glicerynowe w wybranym przez siebie zapachu oraz kolorze, a następnie zapakowali je do otrzymanych od prowadzącej warsztaty woreczków foliowych.
W holu muzeum pożegnali się z prowadzącymi lekcję muzealną „Pranie, prasowanie i higiena dawniej” dziękując im za ciekawe wiadomości oraz mile spędzony czas, a po opuszczeniu gościnnych murów Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze zadowoleni i pełni niezapomnianych wrażeń, ze swoimi kolorowymi glicerynowymi mydełkami, powrócili do swojej szkoły.
Opiekę nad kamiennogórskimi „wagarowiczami” sprawowali: Joanna Bodzek – wychowawczyni klasy, Karolina Ryter-Kmak – nauczyciel i Jerzy Rubach – Nauczyciel Kraju Ojczystego i Honorowy Członek PTSM.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze