Weź udział w sondzie, głosować można do 31 października do godziny 20:00.
W Lubawce narasta niezadowolenie z pracy burmistrza Andrzeja Wojdyły. W kuluarach coraz częściej pojawia się słowo „referendum”, a mieszkańcy – zarówno z miasta, jak i z sołectw – zaczynają się nieformalnie grupować, komentując sytuację w gminie z rosnącym rozczarowaniem.
Wśród osób, które od dłuższego czasu obserwują działania samorządu i głośno komentują sytuację w gminie, jest Radosław Woźnica – znany z aktywności społecznej mieszkaniec Lubawki. To właśnie wokół niego skupia się coraz więcej osób przekonanych, że obecny kierunek zarządzania gminą wymaga zdecydowanej reakcji obywateli.
– Takie postępowanie burmistrza to prosta droga do referendum. Widząc, jakie są dziś nastroje, jestem przekonany, że jeśli do niego dojdzie, będzie ono skuteczne – mówi Woźnica.
Jego słowa oddają ton nastrojów, które coraz wyraźniej widać w rozmowach mieszkańców, na sesjach rady i w mediach społecznościowych. Coraz częściej mówi się o konieczności rozliczenia władz i postawienia na nowy styl zarządzania – bardziej otwarty, przewidywalny i odpowiedzialny.
Choć od wyborów minęło zaledwie kilkanaście miesięcy, wielu obserwatorów życia publicznego w Lubawce zwraca uwagę, że obecna kadencja burmistrza zamiast uspokoić nastroje, przyniosła narastające napięcia i chaos decyzyjny.
Decyzje na granicy ryzyka finansowego
Jednym z głośniejszych tematów ostatnich tygodni była rozszerzona decyzja o remoncie dachu ratusza. Prace zostały zlecone bez wcześniejszego zabezpieczenia finansowania w budżecie, co stwarzać poważne ryzyko dla stabilności finansowej gminy.
To nie pierwszy przypadek, gdy urząd decyduje się na wydatkowanie dodatkowych środków poza planem. W ostatnich miesiącach kilkaset tysięcy złotych zostało przeznaczone na dodatkowe prace przy drodze na ul. Kruczej, które nie były wcześniej uwzględnione w kosztorysie.
Hala łukowa wciąż bez odbioru, a komunikacja z radą kuleje
Duże zastrzeżenia budzi też komunikacja burmistrza z radnymi. Na niemal każdej sesji rady miejskiej pojawiają się uwagi dotyczące braku bieżących informacji, niedostatecznych konsultacji i spóźnionych decyzji.
Mieszkańcy wskazują również na przeciągający się proces odbioru hali łukowej przy ul. Mickiewicza (przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym). Zniecierpliwienie rośnie także wśród rodziców i nauczycieli, którzy liczyli, że obiekt będzie gotowy z początkiem roku szkolnego.
„Nie mam pomysłu” – słowa, które zapadają w pamięć
Podczas publicznych wystąpień burmistrza coraz częściej słychać bezradność. W stenogramach z posiedzeń rady miejskiej można znaleźć powtarzające się wypowiedzi burmistrza typu: „nie mam pomysłu” czy „robimy to pierwszy raz”.
Radni i mieszkańcy komentują, że takie słowa mogą świadczyć o braku przygotowania i doświadczenia w zarządzaniu złożonym organizmem, jakim jest gmina Lubawka.
Sporne decyzje: wodociągi i niewykorzystane dotacje
Kontrowersje wzbudziła także nagła decyzja o przejęciu od spółki Sanikom zarządzania wodociągami – podjęta bez konsultacji ani z mieszkańcami, ani z radnymi. Choć burmistrz tłumaczył ten krok względami ekonomicznymi, wielu odbiera to jako pochopne działanie bez analizy skutków. Wielu mieszkańców obawia się, że w efekcie tego kroku ceny wody i ścieków mogą wzrosnąć, a gmina przejmie nie tylko infrastrukturę, ale i część problemów finansowych, z którymi dotąd mierzyła się spółka Sanikom.
Krytykę wywołało również nieubieganie się o dotację w wysokości 170 tysięcy złotych na poprawę dostępności przestrzeni publicznej. Dla porównania, środki te mogłyby zostać przeznaczone np. na nowy plac zabaw lub inną, potrzebną mieszkańcom inwestycję.
Brak współpracy ze starostwem
W relacjach z jednostkami samorządowymi również nie dzieje się najlepiej. Brakuje koordynacji działań ze Starostwem Powiatowym w Kamiennej Górze, szczególnie w zakresie remontu drogi przy ul. Lipowej. Efekt to rozbieżne harmonogramy prac i dublowanie decyzji, co mieszkańcy odczuwają w postaci utrudnień i chaosu komunikacyjnego.
Referendum coraz bliżej?
Wraz z kolejnymi kontrowersjami coraz częściej w rozmowach mieszkańców i lokalnych środowisk słychać hasło „czas na referendum”. Coraz częściej niezadowolenie wyrażają także osoby, które jeszcze niedawno należały do grona sympatyków i współpracowników Andrzeja Wojdyły. Środowisko, które wspierało go przed wyborami, dziś coraz otwarciej mówi o rozczarowaniu. Jednym z przykładów jest Radosław Arendarczyk, sołtys Szczepanowa, który podczas ostatniej sesji rady bardzo gorzko wypowiadał się o stylu kontaktu burmistrza z sołtysami.
Burmistrz tłumaczył wówczas, że nie zorganizowano jeszcze żadnego spotkania z sołtysami, ponieważ sala konferencyjna urzędu jest w remoncie. Tłumaczenie to spotkało się z ironicznymi komentarzami – czy naprawdę gmina nie dysponuje żadną inną salą, lub czy gabinet burmistrza nie pomieściłby kilkunastu sołtysów? Dla wielu byłych zwolenników Wojdyły to symboliczny obraz stylu jego rządzenia – pełen wymówek i braku inicjatywy.
Podsumowanie
Bilans ostatnich miesięcy rządów Andrzeja Wojdyły to mieszanka ambitnych zapowiedzi i niepewnych realizacji. Brak koordynacji, spory wewnętrzne, ryzykowne decyzje finansowe i coraz słabszy kontakt z mieszkańcami tworzą obraz władzy, która traci zaufanie społeczne szybciej, niż je buduje.
Lubawka czeka na stabilizację i odpowiedzialne przywództwo. Czy obecny burmistrz będzie w stanie ją zapewnić – to pytanie, które coraz częściej zadają sobie sami mieszkańcy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze