- Była Bitwa czołgów teraz będzie Bitwa o mównicę ? tymi słowami radnego Janusza Chodasewicza rozpoczął się ponad półgodzinny spór radnego z Przewodniczącym Rady Miasta Henrykiem Różańskiem.
Od początku kadencji J. Chodasewicz przygotowuje na sesje wystąpienia. Z dłuższymi wystąpieniami wychodzi na mównicę. Nowy zwyczaj od początku nie przypadł do gustu przewodniczącemu oraz części radnych. Dzisiaj (czwartek, 14 maja) H. Różański postanowił przywołać radnego do porządku.
Podczas dyskusji nad sprawozdaniem z wykonania budżetu radny swoim zwyczajem zgłosił się do wypowiedzi, wstał i podszedł do mównicy. H. Różański jednak nie udzielił radnemu głosu. J. Chodasewicz nie zgadzał się z decyzja przewodniczącego, stanął za mównicą i przez kilka minut domagał się udzielenia głosu. Do dyskusji włączył się radny Bogdan Wągrowski. J. Chodasewicz uznał, że radny Wągrowski, nie będzie decydował, gdzie on będzie wygłaszał swoje przemówienia.
Radny Chodasewicz przypomniał, że nie ma przepisu mówiącego skąd radny ma się wypowiadać. H. Różański powołał się na kulturę osobistą oraz zasady parlamentaryzmu. Przewodniczący przyznał, że odnosi wrażenie jakoby mównica służyła do reklamowania się. W wyniku dyskusji Henryk Różański ogłosił dziesięciominutową przerwę.
Po przerwie Henryk Różański zacytował paragraf 30 Statutu Gminy Miejskiej Kamienna Góra.

Przewodniczący przypomniał, że po to dokonano zakupu systemu mikrofonów aby radnych było słychać i aby wypowiadali się ze swoich miejsc. J. Chodasewicz nie zgadzał się z opinią przewodniczącego uznając, że Różański następnym razem każe stanąć mu w kącie. J. Chodasewicz argumentował, że ma pełne prawo zabierać głos z mównicy. Ironizował, że na następną sesję przyniesie własną mównicę.
H. Różański przyznał, że w jego opinii radny zakłóca przebieg sesji. ? uważam, że jest Pan do mnie uprzedzony ? podkreślał Janusz Chodasewicz.
- Panie Januszu co Panu robi za różnica z którego miejsca pan przemawia? - do dyskusji włączył się Marek Białecki. Wiesław Sobiechowski nazwał całą sytuację dziecinadą. Danuta Kurnyta prosiła J. Chodasewicza aby uszanował radnych i zwyczaje wypracowane przez poprzednie kadencje. Celina Róg prosiła o przejście do meritum dyskusji. Zofia Kolat wypomniała przewodniczącemu, zę do tej pory nie było taki sytuacji podczas sesji. ? Ta farsa nie może trwać - Zbigniew Nagórny apelował o zakończenie dyskusji lub głosowanie skąd radny Chodasewicz może przemawiać. Violetta Majak zwróciła się do J. Chodasewicza aby ten wrócił na swoje miejsce i zapytał przewodniczącego czy może wygłosić swoje przemówienie z mównicy. J. Chodasewicz kolejny raz zaczął ironizować, że teraz odejdzie i zapyta czy przewodniczący udzieli mu głosu przy mównicy. H. Różański od razu się do tego ustosunkował mówiąc, że takiej zgody nie wyrazi.
Ostatecznie Janusz Chodasewicz wrócił na swoje miejsce. W tym samym momencie salę opuścili zgodnie radni: Majak, Kurnyta, Jasiński, Róg, Wągrowski, Plata, Maciaś i Walus. W tym momencie zabrakło kworum. Radni jednak szybko wrócili na swoje miejsca.
Janusz Chodasewicz wrócił na swoje miejsce. Nie chciał jednak usiąść, a wziął do ręki mikrofon i na stojąco wygłosił swoje oświadczenie. Uznał że będzie mówił na stojąco, bo ?jak siedzi to coś go uciska na przeponę?.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze