Reklama

Przed koncertem

Na rynku w Chełmsku Śląskim zorganizowane zostaną Warsztaty Dawnych Zawodów oraz Noc Świętojańska. Jedną z propozycji będą koncerty. Wśród wykonawców będzie grupa Dziady Kazimierskie z wokalistą i tekściarzem Włodzimierzem Dembowskim (Paprodziadem). Impreza odbędzie się 19 czerwca.

Paprodziad to obecnie mieszkaniec powiatu kamiennogórskiego. Udało nam się z nim spotkać i porozmawiać w urokliwym Czarnowie.

- Jak warszawiakowi, miłośnikowi Kazimierza Dolnego podoba się Czarnów?
- Myślę, że tak, jak większości osób, które tu przyjeżdżają, czyli bardzo. Znam okolice od ponad 10 lat i trochę czuję się już jak Dolnoślązak.
- Co atrakcyjnego znajdujesz w tym miejscu?
- Powietrze, przestrzeń, malownicze kształty z kojącym, uspakajającym feng shui, oderwanie od zgiełku miasta. Teraz słyszymy szum strumienia, śpiew ptaków, mamy piękną wiosnę. Tu jest po prostu jak w raju.
- Znany jesteś z organizacji wycieczek w miejsca nieoczywiste, jeszcze turystycznie nie rozbujane, czy Czarnów jest takim miejscem?
- I tak i nie. Z jednej strony organizowane przeze mnie wycieczki owiane były tajemnicą, żeby nie zdradzać i nie promować odwiedzanych miejsc. Kilka razy zdarzyło się, że gdy o jakimś miejscu głośno powiedziałem, było ono zadeptywane. Tego doświadczamy w Kazimierzu, który żyje z turystyki, ale z drugiej strony na to narzeka. Turyzm przytłacza, powoli zabija uroki artystycznego Kazimierza, przyrodniczego, metafizycznego. Czarnów ma podobną sytuację, jest enklawą, w której ludzie o specyficznych charakterach i wizjach skrywają się przed pędzącym światem. Sprzedawanie takiej miejscówki pod masową turystykę jest z jednej strony korzystne dla tych, którzy chcą żyć z turystyki. Z drugiej jednak, stanie się obciążeniem dla tych, którzy cenią sobie magię tego miejsca.
Wydaje mi się, że niektóre miejsca powinny pozostać rezerwatami, w których nie będzie powstawać za dużo pensjonatów. Nie można ludziom zabraniać odwiedzania takich miejsc, ale jeśli już chcą w nich bywać, to niech do nich wędrują. Przybędą wtedy osoby, które doceniają ciszę.
W Kazimierzu jest taka sytuacja, że kiedyś do słynnego Korzeniowego wąwozu trzeba było z rynku 2,5 km dojść piechotą. To był wyczyn, wyzwanie, "pielgrzymka". Teraz masa ludzi podwożona jest pod sam wąwóz meleksami. Chodzą, rozdeptują, nawet niektórzy nie zauważają, że byli w wąwozie.
- Artystycznie występujesz jako Paprodziad, czy za tym słowem coś się kryje?
- Za słowami dużo się kryje. Za każdym słowem stoi jakaś wiadomość, przesłanie. Niegdyś słowa były nośnikami pewnego rodzaju energii, która materializowała się poprzez wypowiadanie. W ksywce Paprodziad też jest ukryta wiadomość. ?Papro? pochodzi od paproci i oznacza miłość do przyrody, do Boga, który do nas mówi przez przyrodę, do świętej geometrii. Paprocie mają niezwykłe liście o finezyjnych, cudownych kształtach. Dają tlen w nocy. Natomiast słowo ?dziad? można dwojako tłumaczyć, ja się skłaniam ku wizji dziada, który jest mistykiem, dziadem wędrownym, opowiadającym i przekazującym wiedzę tajemną bo zapomnianą. Jest namiastką dawnego Wołchwa, słowiańskiego wędrującego nauczyciela, pokornego człowieka. Dlatego też często chadzam boso, lubię siedzieć na ziemi, pod drzewem, a nie na wygodnym fotelu.
- Takich nowych, tajemniczych słów w Twojej twórczości jest dużo. Czy to sposób na skłonienie odbiorcy do głębszej refleksji?
- Jak najbardziej. Jestem tekściarzem. Zamiłowanie do języka mam po mamie, polonistce. Kiedy zacząłem się interesować językiem w sposób bardzo nieograniczony, poetycki, filozoficzny, można powiedzieć fraktalny, to się okazało, że jest to bardzo wdzięczna materia, którą można się posługiwać na wiele sposobów. Szkoda używać wyświechtanych wyrazów, skoro można wymyślać różne kombinacje. Skoro pozwalamy sobie na to w kuchni czy malując obraz, dlaczego nie korzystać z tego mówiąc? Zwłaszcza jeśli można w ten sposób ukrywać ciekawe przesłanie.
- Kiedyś powiedziałeś, że Twoje teksty są tak specyficzne, że tylko ty możesz je śpiewać i dlatego zostałeś wokalistą.
- Tak uznali członkowie zespołu, gdy przed 20 laty trafiłem do nich jako tekściarz. Teksty były na tyle dziwne, że ciężko było innym wokalistom je odpowiednio wyśpiewać.
- Jesteś ekologiem, wegetarianinem. Chciałbyś żeby wszyscy mieli takie podejście do natury?
- To podchwytliwe pytanie. Myślę, że byłoby spokojniej i zdrowiej, gdyby więcej osób tak myślało, aczkolwiek wydaje mi się, że każdy z nas jest na swoje ścieżce ewolucji. Ponaglanie innych to nie moja sprawa. Chcę dawać dobry przykład, ale nie robię tego nachalnie. Warto przyglądać się, jak żyją inni, czy są zdrowi, czy mają poukładane relacje z bliskimi, a wokół siebie porządek. Dopiero na tej podstawie można oceniać kto jest na jakim etapie ścieżki duchowej.
- Myślisz, że jest szansa, żeby wszyscy żyli w zgodzie z naturą? Próbowałeś uprawiać czosnek ekologiczny, okazało się, że trudnością nie była przyroda, a przepisy.
- Człowiek wymyślił sobie literę prawa, którą chce przyćmić ducha prawa. To jest lekcja dla całej cywilizacji do odrobienia. To pomoże odbić się od dna, co chyba zaczyna się już dziać. Moja przygoda z przyrodą trwa. Teraz z sadownictwem, ogrodnictwem. Pod Kamienną Górą rok temu zacząłem zakładać sad, który mam nadzieję będzie żył dzięki metodzie permakultury. Wraz z żoną zebraliśmy wszystkie tradycyjne odmiany, które oczywiście dłużej rosną, dają mniej owoców, ale są bardziej odporne. Nie trzeba ich pryskać. Dłużej żyją, inaczej smakują i inne wartości można z nich przyswoić. Po srogiej zimie okazało się, że wszystkie drzewka się przyjęły. Pierwsze owoce będą za 3-5 lat.
- Jesteś muzykiem, ekologiem, turystą i również bajkopisarzem. Napisałeś bajkę o krasnoludkach, które podróżują z królem. To jest pozycja dla dzieci, dla dorosłych?
- I dla dzieci i dla dorosłych, jak to zazwyczaj z bajkami bywa. Dorosły czytając dzieciom coś dla siebie wybierze. Jestem fanem ?Sierotki Marysi i krasnoludków? Konopnickiej. To moja ulubiona bajka od dziecka, mam stary egzemplarz, który jeszcze babcia mi czytała i zaraziła mnie krasnoludkami i przesłaniem, które niosą ze sobą. Z tą książką jeździłem do różnych szkół, przedszkoli, na warsztaty terapii zajęciowej i czytałem ulubione fragmenty. Zawsze muszę przy tym pilnować się, żeby się nie rozpłakać, tak mnie to wzrusza. Widzę jaki to ma wpływ na dzieciaki. Obserwuję też dorosłych, którzy nagle ze swojego zagonionego świata, dotykają sfer, które na co dzień umykają. Mam nadzieję że dzięki temu uda się uwrażliwiać na świat przyrody, mistycyzmu, nie tylko dzieci, ale i dorosłych.
- Twój pobyt w Czarnowie to nie przypadek.
- Można powiedzieć, że już się przeprowadziłem na teren powiatu kamiennogórskiego. Na razie mieszkam u teściów, ale tworzymy przestrzeń miłości ? ogród i dom pod Kamienną Górą. Kazimierz zawsze będzie dla mnie miejscem, do którego przyjeżdżam inspirować się i tworzyć. A góry zawsze były w moim sercu, więc bardzo się cieszę, że tak się moje życie potoczyło.
Obostrzenia, które uniemożliwiły koncertowanie, zmusiły do przemyślenia wielu rzeczy i podjęcia ważnych decyzji.

Reklama

Książka "Nowe przygody krasnoludków opowieść z przesłaniem dla małych i dużych" dostępna jest m.in. u wydawcy: osmpower.pl

Najnowszy utwór, który Paprodziad przygotował z Gooralem, nosi tytuł Wodnika Era i można go wysłuchać na youtubie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo powiatowa.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama