Trudny początek roku w Zwierzaki Bezdomniaki Home for Pets. Nie każda historia kończy się dobrze. Tekst: Zwierzaki Bezdomniaki Home for Pets
Zdarzają się takie historie, w których z góry można spodziewać się, że nie będzie szczęśliwego zakończenia. Są zwierzęta, których nie zdążymy Wam jeszcze przedstawić, a już ich z nami nie ma. Ten post jest właśnie o nich.
28 grudnia nasze dziewczyny wraz ze strażakami ściągnęły z drzewa trzy kociaki.
Niestety następnego dnia usłyszałyśmy słowa, które zawsze brzmią jak wyrok: panleukopenia. Koci tyfus. Choroba, która w większości przypadków kończy się śmiercią kociaków.
Mimo całonocnej opieki, ogrzewania i podawania kroplówek, pierwsza z sióstr odeszła 30 grudnia. Musiałyśmy ulżyć jej w agonii.
Pozostałe dwa kociaki przez pewien czas czuły się całkiem nieźle. Spędziły z nami Sylwestra, dzielnie znosząc huk fajerwerków.
Niestety w Nowy Rok kotek Jacek był bardzo osowiały, a później padł na podłogę i praktycznie nie było z nim kontaktu. Cudem udało nam się znaleźć weterynarza, który w świąteczny dzień zgodził się go przyjąć. Pojechaliśmy z nim do Jeleniej Góry, ale było już za późno na ratunek. Jacuś zasnął spokojnie i bez lęku, do ostatniej chwili głaskany przez nas.
Z trójki maluchów została jeszcze Agatka. Trzymała się najlepiej i zaczęliśmy wierzyć, że choć jej jednej się uda. Lubiła uciekać z kojca i zwiedzać wszelkie zakamarki oraz siedzieć na kolanach i mruczeć. Miała sporo energii. Niestety kolejnego dnia wieczorem jej stan bardzo się pogorszył. O 23 pędziliśmy więc znowu do Jeleniej Góry, tym razem na dyżur nocny. Dziewczyna dostała glukozę, wiele leków i kroplówek. Po chwili była w nieco lepszym stanie, ale została na noc w szpitalu. Niestety dziś po godzinie 10 jej drobne ciałko przestało walczyć.
Mimo wszelkich starań, nie udało nam się uratować tych maluchów. I chociaż wiemy, że czasem nic nie da się zrobić, dziś opłakujemy te trzy maleństwa.
Niestety, oprócz pustego legowiska zostały nam też po nich faktury, które będziemy musieli opłacić. Wizyta w dzień świąteczny oraz opieka nocna znacznie podniosły koszty ich leczenia. Do tego doszły też koszty dezynfekcji, środków ochronnych oraz podkładów higienicznych - zużyłyśmy większość naszych zapasów. Bez Waszej pomocy nie damy sobie rady. Kolejny raz prosimy o wsparcie i wierzymy, że znowu możemy na Was liczyć!
Choć początek roku 2024 już dał nam w kość, trzymamy się nadziei, że dalej będzie lepiej. Musi być. Dla dobra naszych zwierząt.
https://www.pomagamyzwierzakom.pl/qacpfaz8px
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze