Od jednego poszkodowanego, który zgłosił się do komisariatu policji w Lubawce rozpoczęła się sprawa, w której poszkodowanych może być kilkaset osób. Sprawa porównywana jest z aferą Amber Gold, chociaż kwoty są dużo niższe.
Aktualizacja 01.09.2013.
Sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury o tymczasowy areszt dla dwóch podejrzanych.
Oryginalna informacja
Z ustaleń policji wynika, że metoda działania firmy była prosta. Posługując się danymi osobowymi uzyskanymi w poprzednich miejscach pracy najczęściej tzw. parabankach, grupa wystawiała fikcyjne umowy kredytowe. Pracownicy firmy udzielali również pożyczek, a następnie fałszowali umowy. W obu przypadkach, pod pretekstem zniszczenia oryginalnych umów, prosili klientów o podpisanie nowych formularzy. Różnice dotyczyły jednak kwoty udzielonej pożyczki. Na nowym formularzu były znacznie większe. Klienci podpisywali nowe umowy bez czytania, a firma rozpoczynała windykację korzystając m.in. z łatwiejszych procedur w e-sądzie. Oryginalne umowy pożyczek dotyczyły niewielkich sum 300-400 zł.
Główna siedziba firmy działała w Jeleniej Górze. Na terenie całego Dolnego Śląska, m.in. w Lubawce i Kamiennej Górze dostępni byli jej konsultanci.

Policja zatrzymała trzech mężczyzn w wieku 30-31 lat oraz 39-letnią kobietę. Mężczyźni, mieszkańcy Jeleniej Góry, zostali dzisiaj przesłuchani przez prokurator. Usłyszeli zarzuty udzielania pomocy pracownikom i dokonywania oszustw. Wobec całej trójki prokurator Ewa Szumińska złożyła wnioski o tymczasowe aresztowanie. W tej chwili (godz. 16:35) sąd pozytywnie rozpatrzył pierwszy z wniosków. Decyzje w dwóch pozostałych sprawach zapadną jeszcze dzisiaj. Główną przesłanką za aresztem jest obawa matactwa.
W tej chwili prokuratura ma dane 24 poszkodowanych. Liczba ta może jednak wzrosnąć nawet do kilkuset osób. Prokurator E. Szumińska podkreśla rolę funkcjonariuszy policji w Lubawce. To oni po zgłoszeniu jednego poszkodowanego docierali do kolejnych oszukanych.

Jak informuje policja grupa podejrzana jest również o nielegalne wprowadzenie do obrotu 800 kg tytoniu bez znaków akcyzy. Strata budżetu państwa z tego tytułu to ponad 480 tysięcy złotych. Ten wątek nie jest badany na tym etapie prokuratorskiego śledztwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze