Nikt nie zginął, rannych nie było, chociaż krew ze sceny lała się srogo - ale tylko taka z kulek z sex shopu. O wizycie Behemoth we Wrocławiu, kolędnikach witających uczestników koncertu i wygranej walce z satanizmem w Poznaniu słów kilka.
Niedziela 5. października rozpoczęła się od podania informacji o odwołaniu ?The Satanist Tour? w Poznaniu. Posypały się oświadczenia: zarówno oficjalne od zespołu, jak i jedno dziwnej treści mówiące o jakiś tajemniczych ?względach bezpieczeństwa? i ?naciskach grup wyznaniowych? podpisane przez rektora poznańskiego Uniwersytetu Medycznego, w kompleks budynków którego
wchodzi klub Eskulap, gdzie impreza miała mieć pierwotnie miejsce. Protesty to oczywista sprawa (chociaż zdarzają się tylko w Polsce) zapewniająca możliwie najlepszą promocję tego typu wydarzeń, jak trasa Behemoth, ale odwoływanie metalowych eventów w XXI wieku z powodów politycznych nie jest już normalne.
Kilka godzin później pod wrocławskim Eterem przywitała nas kilkuosobowa grupa rozmodlonych i rozśpiewanych ?kolędników?. Nieszkodliwych, bo prawdziwe ?zło? tak naprawdę siedzi w internecie i uzbrojone jest nie w różańce, a w sekciarskie profile na Facebooku, nie mające nic wspólnego z jakimkolwiek Kościołem. W szybkim skrócie: na koncertach, które nie odbywają się w miejscach publicznych, a w prywatnych klubach nie ma łamania prawa ? Nergal stanął przed sądem za ?zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu? i nic nie zostało mu udowodnione. Polska nie jest krajem wyznaniowym, a średnia wieku ?młodych ludzi?, którzy rzekomo mają być narażani na niewyobrażalne bluźnierstwa w ramach metalowego gigu liczy tyle lat, co sam heavy metal, który jest już bardzo starą, prawie 40.letnią muzyką. Ci sami ?wiecznie młodzi ludzie? kupujący bilety, wiedzą za co płacą ? czyli za doskonale zrealizowaną sztukę. I tylko sztukę. Niestety te i inne argumenty do zakutych łbów nie trafiają, więc w najbliższym czasie możemy się spodziewać protestów przeciwko filmowi ?Obcy. Ósmy pasażer Nostromo?, bo tyle w nim Szatana, co w Behemoth.

Wracając do Eteru ? przed Behemoth zagrały grupy: Tribulation, Merkabah i Mord?A?Stigmata, z czego ten pierwszy okazał się sporym odkryciem. Ale wyjątkowe supporty stały się już tradycją tras Behemoth ? przecież wcześniej w ten sposób poznaliśmy Morowe czy Obscure Sphinx.
Headlinera z nową płytą na pokładzie, z którą wkroczył we wcześniej nie zdobyte rejony wrażliwości i dekadencji miałem już okazję oglądać latem na francuskim Hellfeście. Na wyjątkowym występie dla stutysięcznej publiki, bo poprzedzającym takie legendy, jak Emperor czy Black Sabbath, ale niestety kompletnie zepsutym przez upał i prażące słońce, które całkowicie położyły mroczny klimat niezbędny do prawidłowego odbioru Behemoth. ?The Satanist? jest dziełem kompletnym, spójnym, skończonym. To Behemoth też w wersji do słuchania dla ?normalnych ludzi?, pełny onirycznych nastrojów, melodii i solówek. Chociaż to nadal death metal, ale taki mocno podszyty chociażby The Fields Of The Nephilim. Jak ten materiał prezentuje się na żywo? Już pierwszy ?Blow Your Trumpets Gabriel? mówiąc kolokwialnie - urywa dupę i nie ma tu lepszego określenia.
Utwór tytułowy i wieńczący ?O Father O Satan O Sun!? (trochę szkoda, że wszedł w miejsce ?Lucifer?, bo obydwa zagrane obok siebie ? to byłoby już morderstwo!) po prostu wysadzają w inny wymiar, to samo cover Siekiery. Pomijając ?epicką? stronę działalności Behemoth ? nadal wszystko wybucha, płonie i na solidnym rock?n?rollu stoi ? czyli jest tak, jak być powinno. Czy to anthraxowy ?Conquer All? czy ?Chant For Eschaton 2000?, w którym ?krew tryska?, to ciągle jest metal w najlepszym, klasyką podlanym wydaniu. Takim z publiką szalejącą pod sceną do ostatnich zębów i butów. A to o czymś świadczy, bo takie koncerty dają tylko najlepsi w tej branży.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze