Schroniska turystyczne, kopalnia węgla, żmijownia, podziemna fabryka, obóz jeniecki, fabryka amunicji wszystko to istniało lub mogło istnieć na jednym, stosunkowo niewielkim osiedlu, części dzisiejszej Kamiennej Góry.
Jan Lubieniecki, pasjonat historii i nauczyciel tego przedmiotu w Zespole Szkół Ogólnokształcących, podjął się trudnego zadania zbadania dziejów Antonówki, jednej z dzielnic Kamiennej Góry. Pracował na zlecenie Urzędu Gminy Kamienna Góra, a jego praca prawdopodobnie opublikowana zostanie w przyszłym roku.
Wszystko zaczęło się od tajemniczego cmentarza znajdującego się na terenie sołectwa Dębrznik tuż przy granicy z Antonówką. O pracach archeologicznych prowadzonych na tym terenie pisaliśmy w informacji: Sprawdzają historię. Prace w terenie uzupełnią ustalenia J. Lubienieckiego oparte o dokumenty i rozmowy z mieszkańcami. Przeprowadzone w terenie badania zweryfikowały zapisy dokumentów sprzed kilkudziesięciu lat. W lesie odkryto prawdopodobne miejsca masowych pochówków, ale ich położenie różni się od tego znane z mapy z 1947 roku. Niewykluczone, że w lesie pochowano więcej osób niż do tej pory sądzono.
Podczas prac udało się odnaleźć jeden nieśmiertelnik i szkielet. Ciało znaleziono na głębokości 1,2 metra w masowym grobie. Szkielet leżał twarzą w dół. Nieśmiertelnik przymocowany był miedzianym drutem, to nietypowe, z reguły wieszane były na sznurkach. Odczytany został napis Stalag 318, który świadczy o tym, że był to jeniec radziecki ze Stalagu VIII F (318) w Lamsdorf (Łambinowice), który pracował w batalionie budowlano-roboczym nr 108, zlokalizowanym w Antonówce. Jeńcy budowali fabrykę, drogi i wykorzystywani byli do innych fizycznych prac. Nie pracowali w samej fabryce przy produkcji amunicji. W obozie więzieni byli szeregowcy i podoficerowie.
Badania zlecił Urząd Gminy, ale szybko okazało się, że większość ustaleń dotyczyć będzie miasta. Już trwają rozmowy pomiędzy urzędnikami,, dotyczące współpracy przy wykorzystaniu wyników badań.
Opracowanie obejmuje historię osiedla od momentu jego powstania do dnia dzisiejszego. Najbardziej szczegółowa i obszerna część publikacji poświęcona została jednak kilkudziesięciu latom XX wieku. Historia osiedla staje się bowiem niezwykle tajemnicza tuż przed II wojną światową. Zagadek związanych z wydarzeniami do 1950 roku nie udało się rozwiązać do dzisiaj.
Autor oparł się o dostępne w archiwach dokumenty, niestety nie ma ich zbyt wiele, spisał relacje mieszkańców i zebrał publikacje prasowe. W opracowaniu nie ma gotowych odpowiedzi, jest to raczej zbiór krążących opowieści zderzonych z dostępnymi faktami. Autor nie sili się na przekazania czytelnikowi swojej wersji historii, zostawia duże pole do wyciągania wniosków.
Ze zgromadzonych informacji wynika, że przed wojną w Antonówce istniały schroniska turystyczne, w których mieszkańcy Kamiennej Góry chętnie spędzali wolny czas delektując się prostymi lokalnymi przysmakami jak truskawki i poziomki w śmietanie. W czasie wojny w Antonówce istniała fabryka amunicji, na terenie osiedla wydobywano węgiel, działał obóz dla jeńców wojennych. To prawdopodobnie oni pochowani zostali w lesie nad Antonówką. Wśród przekazów pojawiają się informacji o tajemniczej żmijowni, w której Niemcy hodowali i badali żmije oraz o podziemnej fabryce, tunelach kolejowych. W 1945 roku teren przejęła Armia Czerwona, która oddała klucze do Antonówki polskim władzom dopiero w 1949 roku. Na kolejny rok Polska Ludowa zmieniła osiedle w kolonię karną. W latach 50-tych XX wieku na tym terenie działały jednocześnie magazyny nasion i ośrodek kolonijny.

Dzięki uprzejmości Urzędu Gminy jako pierwsi możemy opublikować fragment opracowania J. Lubienieckiego. Wybraliśmy informacje dotyczące badanego przez archeologów cmentarza. Tekst chroniony jest prawami autorskimi, jego dalsza publikacja wymaga uzyskania zgody.
Cmentarz wojenny w Antonówce
Cmentarz w Antonówce, otoczony szpalerem bukowych drzew, położony jest powyżej osiedla na skraju lasu, nazywanego też "Dębrznickim Lasem? //200//. Tak jak w przeszłości, tak i dziś teren ten należy do Dębrznika, a więc administracyjnie podlega kompetencji Urzędu Gminy w Kamiennej Górze. Nekropolia ta nigdzie nie jest zarejestrowana i nie ma jej w wykazie radzieckich cmentarzy wojennych. To, że w masowych grobach spoczywają tam jeńcy radzieccy wiemy od 1945 roku, ale ten fakt nie został formalnie potwierdzony, dlatego w wielu publikacjach dominuje ton niepewności. Oto wybrane przykłady:
? Kilkadziesiąt metrów nad osiedlem w otoczeniu buczyny, zlokalizowano cmentarz, na którym do dzisiaj zachowały się wyraźne ślady zbiorowych mogił. W dniu Święta Zmarłych i tu są kwiaty, i płoną znicze. Kto został tu pochowany można snuć tylko domysły. Dokumenty nie zachowały się lub nie jest znane miejsce ich przechowywania. Nie podejmowano także badań, które przyniosłyby odpowiedź. Cmentarz jest zdewastowany. //201//
? Nad osiedlem w pobliżu bramy wjazdowej znajduje się cmentarz, a raczej ślad po cmentarzu. Nikt do tej pory nie wyjaśnił, kto jest pochowany na tym cmentarzu. Ja uważam, że pochowani byli tu robotnicy przymusowi lub jeńcy pracujący w tym obiekcie, ponieważ kilka lat temu Związek Niemców Sudeckich oraz niemieckie organizacje kościelne nie były zainteresowane ustaleniem tożsamości osób pochowanych na tym cmentarzu. Na cmentarzu widać ślady mogił zbiorowych, na których znalazłem kilka betonowych tabliczek z wyrytymi numerami, najwyżej 51. Świadczy to o tym, że ewidencja grobów była prowadzona dokładnie. //202//
? Cmentarz, o którym wszyscy mówią, że znajduje się w Antonówce, jest tak naprawdę częścią terenu wsi Dębrznik. Nikt tak naprawdę nie wie, kto jest tam pochowany. Mieszkańcy, którzy przyjechali tu po wojnie, twierdzą, że już tu był. Składa się z czterech zbiorowych mogił. Opiekowali się nim uczniowie Szkoły Podstawowej w Dębrzniku, która już nie istnieje. Obecnie przed Wszystkimi Świętymi pielęgnują go mieszkańcy Antonówki. //203//
? Tak naprawdę znajduje się na terenie Dębrznika, ale wszyscy przypisują go Antonówce. Są na nim groby zbiorowe, jest ich 3 rzędy. Nikt tak naprawdę nie wie, kto tam jest pochowany ani od kiedy się ostały. Opiekowała się nim zawsze na Wszystkich Świętych szkoła z Dębrznika, a teraz mieszkańcy Antonówki. //204//
? W górnej części osady zachował się cmentarz (...). Obecnie jest 5 oznakowanych grobów, jeden z numerem 25, wykutym w kamieniu, oraz 4 z drewnianymi krzyżami. Kto tam spoczywa ? nie wiadomo. (...) ? Nieważne kto tam leży: Polak czy nie ? Polak. Każdemu człowiekowi należy się pamięć i szacunek - mówią mieszkańcy Antonówki i dodają, że zawsze około 1 listopada szczególnie dbają o mogiły. //205//
? Na skraju lasu powyżej dzisiejszego osiedla Antonówka było jeszcze w 2001 roku 19 prowizorycznych krzyży bez nazwisk, zaznaczających miejsca pochówku. Tutaj mogą być pochowani przede wszystkim licznie zmarli jeńcy rosyjscy, którzy według opowiadań umierali przeważnie na skutek chorób wywołanych niedożywieniem. //206//
? Pamiętam na cmentarzu groby usypane z ziemi i zarośnięte. Krzyże po wojnie stawiali miejscowi ludzie i palili lampki. Panowało przekonanie, że tu są pochowani jeńcy, ale nie podawano ich pochodzenia. Drzewka bukowe już były wokół cmentarza, ale niskie i o średnicy 5 ? 10 cm. Z opowieści osoby mieszkającej w czasie wojny w Kamiennej Górze zapamiętałem informację o "potężnym wybuchu od strony Antonówki?. //207//
? Na kilku grobach (5 ? 7) były tylko niskie metalowe krzyżyki z zaznaczonym na nich numerem. Kamiennych nie pamiętamy. Niektóre groby miały betonowe obramowanie. Mówiono, że są tam pochowani Rosjanie. Podobno chodził na ten cmentarz Bolesław K. z harcerzami i porządkowali groby, właściwie to je zniekształcali. Na 1 listopada zapalano znicze. //208//
? Jak chodziłam w 1940 roku do koleżanki w "Honigbaude?, to cmentarza nie widziałam. Pojawił się później, jak przybyli Rosjanie, ale niewiele o nim wiem. //209//
? Na cmentarzu były 2 zbiorowe groby o wymiarach 8 x 2 metry. Nie pamiętam pojedynczych grobów. //210//
? Obok cmentarza można było znaleźć nieśmiertelniki, paciorki i inne przedmioty, w tym z gwiazdą Dawida. //211//
W wąskim kręgu miłośników tajemnic wojennych mówi się, że na cmentarzu w Antonówce mogą spoczywać przywiezieni z frontu pociągiem na kurację ranni żołnierze niemieccy, którzy zmarli w pałacu w Dębrzniku i w "Honigbaude?. //212// Według innej wersji, w jednym z budynków osiedla mieścił się lazaret dla niemieckich żołnierzy frontowych. Podobno pojawił się problem z miejscem pochówku zmarłych, dlatego ciała ich złożono czasowo na polu i otoczono parkanem z desek (zachowanych do dziś w wyżej położonej stodole!). Ostatecznie mieli oni zostać pogrzebani na miejscowym cmentarzu, a komendant Antonówki za karę trafił na front włoski, gdzie dostał się do niewoli amerykańskiej. Wolność odzyskał dopiero po ośmiu latach od zakończenia wojny! //213// W świetle zachowanych źródeł niemieckich możemy z pewnością stwierdzić, że zmarłych żołnierzy niemieckich na naszym terenie grzebano w czasie II wojny nie gdzie indziej tylko na "Kriegerfriedhof?, czyli na cmentarzu wojennym, znajdującym się w pobliżu dzisiejszego kościoła pw. Matki Boskiej Różańcowej w Kamiennej Górze (wtedy ewangelicki kościół Łaski). Za dowód niech posłuży przykład podoficera Wilhelma Korantha, lat 26, zmarłego 07.03.1945, czasowo przebywającego w Kamiennej Górze, "Feldlazarett aus Heidelberg?, pochowanego 07.03.1945 przez pastora superintendenta Wahna na "Kriegerfriedhof?. Jego pochówek odnotowano pod numerem 170 w rejestrze zmarłych z 1945 roku ("Sterberegister 1945?). //214//
Tajemniczo brzmi również wzmianka, w świetle której za skrajem lasu, powyżej drogi gospodarczej majątku w Dębrzniku, zachowały się resztki starych grobów, w których pochowano z konieczności zmarłych na zaraźliwą chorobę. Mieszkańcy Dębrznika należeli do gminy kościelnej w Kamiennej Górze i nigdy nie mieli własnego kościoła, ani też własnego cmentarza. //215// W latach 1881-1882 odnotowano na pograniczu Marciszowa i Dębrznika pomór bydła (Rinderpest). //216// Czy wtedy ucierpieli też ludzie? Czy autor tych słów miał na myśli cmentarz w Antonówce? Wydaje się, że bardziej prawdopodobną lokalizacją tego pochówku jest miejsce koło lasu w kierunku Jaczkowa!
Jeśli chodzi o zbiory archiwalne to należy stwierdzić, że mimo starań nie udało się dotrzeć do źródeł niemieckich i radzieckich. Z nielicznych polskich archiwaliów, dostępnych we Wrocławiu i w Jeleniej Górze, możemy się dowiedzieć, że na cmentarzu wojennym w Antonówce spoczywają jeńcy radzieccy. Pierwszą i koronną informację o pochowaniu 400 żołnierzy radzieckich na cmentarzu w Antonienwald znajdujemy w piśmie Schabowskiego z Referatu Wojskowego w Kamiennej Górze do Pełnomocnika Rządu na Okręg Administracyjny 28 (później starosta), opatrzonym datą 26.10.1945. //217// Nie wiadomo na jakiej podstawie ustalono właśnie taką ilość. Liczbę 400 powtarzano w późniejszych pismach, np. z 1946 //218// czy też z 1948 roku //219// . Do dnia dzisiejszego nie została ona zweryfikowana ani w dół, ani w górę. Podobno pewne dane miała Komenda Rosyjska jako poprzednio kwaterująca w Kamiennej Górze. //220//
W oparciu o ujawnione częściowo źródła niemieckie (Personalkarte I czy Sterbefall ? Meldung) wykazano wcześniej, że zmarłych jeńców radzieckich ? nie tylko w obozie w Antonówce - chowano w pojedynczych i oznaczonych mogiłach na cmentarzu żydowskim w Kamiennej Górze w latach 1941- 1942. Są również dowody źródłowe świadczące o grzebaniu zmarłych robotników przymusowych różnych narodowości i jeńców państw zachodnich (Francuzów, Belgów, Włochów) na normalnych cmentarzach. //221// W wymienionych przypadkach prowadzono skrupulatną dokumentację. Z różnych publikacji o obozach jenieckich w II wojnie wynika, że Niemcy nie wahali się też grzebać jeńców radzieckich w mogiłach zbiorowych znajdujących się najczęściej w lasach lub w ich pobliżu. Pochówki takie oznaczano betonowymi tabliczkami z numerami. Wiadomo, że takie były na cmentarzu w Antonówce. Można je też zobaczyć do dziś przy anonimowych grobach na cmentarzu w Chełmsku Śląskim.
Uwiarygodnieniem powyższej tezy niech będą zacytowane niżej źródła:
1. Akcja Specjalna FIOZO [1948 rok ? J.L.]. Przy drodze z Wałbrzycha do Jeleniej Góry w okolicach stacji kolejowej Rąbieniec [Sędzisław ? J.L.] znajdują się wielkie lasy podgórskie. Obserwacja z lotu ptaka tego terenu wykazała, że w gęstym lesie wieloletnim znajduje się dokładnie wyznaczony kwadrat lasu kilkuletniego o krawędzi ca 120 m, a wewnątrz tego kwadratu wysypany piaskiem mały kwadrat, na którym znajduje się 13 grobów. Po sprawdzeniu naocznym terenu okazało się, że nie są to zwykłe groby ozdobione swastykami i emblematami wojskowymi lecz słupki ponumerowane kolejno od 1-13. Istnieje podejrzenie, że w lasku tym, wytyczonym specjalnie dla orientacji znajdują się ważne aparaty, plany, dokumenty itp. albo inne wartościowe remanenty, co należałoby bezwzględnie sprawdzić, gdyż wydaje się mało prawdopodobne, aby w terenie gęsto zalesionym wyznaczano specjalnie równe kwadratowe tereny li tylko dla urządzenia małego cmentarzyka i dla ozdoby mogił na nim się znajdujących. (Źródło: Marek Lubicz-Woyciechowski, Tajemnicza działalność Przedsiębiorstwa Poszukiwań Terenowych w świetle zasobów Archiwum Państwowego we Wrocławiu, Szczecin 2006, s. 179; rok 1948)
2. Notatka służbowa Jana Słowikowskiego inspektora MZO z dnia 8.07.1948 r. dotycząca Rąbieńca. W wyniku poszukiwań, w miejscu wskazanym przez Naczelnika Wydziału Inspekcji Urzędu Wojewódzkiego Wrocławskiego, nie odnaleziono domniemanych remanentów poniemieckich. W dniu 7-8.08. br. przy asyście inspektorów Urzędu Wojewódzkiego Wrocławskiego i Okręgowego Urzędu Likwidacyjnego z Wrocławia, 8 wynajętych ludzi wykopało w lesie w miejscu wskazanym, kilkanaście dołów do głębokości 1,2 m. W miejscach, gdzie nie było krzyża i tabliczek numerowanych nie natrafiono na ślady, by ziemia była tam kiedyś skopywana, wszędzie była twarda, skalista ziemia. Natomiast w miejscu oznaczonym krzyżem i tabliczkami betonowymi ponumerowanymi, w zrobionych trzech dołach, na głębokości 1,2 m natrafiono na kości ludzkie. W jednym z dołów znaleziono tabliczkę blaszaną z napisem: ?Stalag Nr 308 VIII D, Nr 39 733?. Należy przypuszczać, że jest to zbiorowy grób, mieszczący do 20 zwłok ludzkich. (...) Stawiam wniosek o powiadomienie o powyższym PCK, który ustali, kto tam jest pogrzebany i w jakich okolicznościach nastąpiła śmierć tych ludzi (prawdopodobnie radzieckich jeńców wojennych). (Źródło: Marek Lubicz-Woyciechowski, Tajemnicza działalność Przedsiębiorstwa Poszukiwań Terenowych ..., s. 179.)
Wykopana tabliczka blaszana, czyli nieśmiertelnik z numerem stalagu "308 VIII D? (Cieszyn ? Czechy) dowodzi jednoznacznie, że pogrzebano tam jeńców radzieckich, bo cyframi arabskimi ? tytułem przypomnienia ? oznaczano obozy z wziętymi do niewoli żołnierzami Armii Czerwonej. Pochowani w tej mogile pochodzili zapewne z batalionu nr 108.
W kwietniu 1947 roku sporządzono szczegółowy plan cmentarza w Antonówce. //222// Ma on kształt nieregularnego czworoboku o wymiarach: 40 m x 5 m x 38 m x 25 m. Oznaczono na nim wyraźnie 3 kwatery z 54 mogiłami (?): pierwsza ? 24, druga ? 13, trzecia ? 17. Przez środek cmentarza od strony drogi do Dębrznika prowadziła załamująca się na środku alejka, rozdzielając pierwszą i trzecią kwaterę od drugiej. Na jej końcu, tuż za obrzeżem nekropolii, znajdowała się najprawdopodobniej drewniana kapliczka obrządku greko-katolickiego. //223// Przy wejściu zachowały się ślady kamiennych schodów. Cmentarz "ogrodzono? po obrysie równo posadzonymi drzewami bukowymi, których wiek ocenia się na 70 ? 80 lat. //224//
Jan Lubieniecki
Więcej tajemnic Antonówki będzie można poznać w przyszłym roku, po publikacji całego opracowania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze