Kolizja na drodze nie zawsze musi oznaczać konieczność wzywania policji. Jeżeli uda się ostudzić emocje, to uczestnicy wypadku sami mogą ustalić winnego, a następnie spisać stosowne oświadczenie. Sytuacja nieco się komplikuje, kiedy jedna ze stron wycofa swoje zeznania.
Stłuczka na drodze może wyzwalać w nas ogromne pokłady niepotrzebnych emocji, jednak ostatnia rzecz, którą powinniśmy robić, to dawać się im ponieść. Zdecydowanie przydatna będzie w tym przypadku umiejętność chłodnego osądu sytuacji. Zdecydowanie kierowcy, którzy brali udział w stłuczce, powinni przeanalizować i skonfrontować ze sobą własne wersje wydarzeń, a jeżeli uda się dojść do porozumienia, to spisać stosowne oświadczenie sprawcy kolizji. Tylko takie rozwiązanie sytuacji pomoże nam uniknąć wezwania policji, a tym samym uchroni nas przed otrzymaniem sporego mandatu oraz punktów karnych.
Jeżeli jednak nie mamy stuprocentowej pewności, kto bezpośrednio przyczynił się do wypadku, nie warto ulegać namowom strony przeciwnej, a także wywierać na takiej osobie presji. Może to bowiem rodzić nieprzyjemne sytuacje. Na przykład wówczas, kiedy zwracamy się do ubezpieczyciela po odszkodowanie z oc sprawcy, jednak ten odmawia nam jego wypłaty, ponieważ druga strona wycofała się z podpisanego wcześniej oświadczenia. Przyświecać mu mogła niechęć do utraty wypracowanych zniżek, poczucie, że takie oświadczenie jest niezgodne z prawdą lub wrażenie, że działaliśmy wówczas pod presją. Niezależnie od pobudek, każdy ma prawo wycofać się z takiego oświadczenia, a jeżeli chcemy uzyskać należne nam odszkodowanie, to będziemy musieli dowieść swoich racji.
Oczywiście mamy możliwość napisania własnego oświadczenia, w którym przedstawimy punkt po punkcie własną wersję wydarzeń. Towarzystwo ubezpieczeniowe będzie miało obowiązek się z nim zapoznać oraz odnieść się do niego w pozytywny lub odmowny sposób. Ubezpieczyciel zdecydowanie wolałby uniknąć wypłacenia odszkodowania, dlatego w takiej sytuacji jesteśmy na niego gorszej pozycji. Najlepiej będzie, jeżeli nasze pismo uda się poprzeć odpowiednimi argumentami potwierdzającymi naszą tezę. Możemy w tym przypadku załączyć zdjęcia z wypadku. Dobrym rozwiązaniem będzie powołanie się na zeznania świadka zdarzenia, jeżeli istnieje ktokolwiek taki, kto widział jego przebieg. Dobrze jest pamiętać, aby o ewentualny kontakt do świadków prosić zaraz na miejscu zdarzenia, ponieważ jak sami widzimy, nigdy nie wiemy, kiedy może on okazać się dla nas na wagę złota.
Możemy także złożyć wniosek o udostępnienie danych z monitoringu miejskiego, jeżeli taki występował na miejscu zdarzenia. Warto pamiętać, że nagrania tego typu zgodnie z prawem przechowywane są przez trzy miesiące. Jeżeli znajdujemy się na nagraniu, bądź otrzymanie go leży w naszym interesie, wówczas nie powinno być problemu z otrzymaniem jego kopii. Ostatecznie warto również pamiętać, że nawet po czasie możemy zgłosić sprawę na policję. Nie każdy bowiem zdaje sobie sprawę, że funkcjonariusze interweniują nie tylko na miejscu zdarzenia. Nawet po fakcie mamy możliwość, żeby udać się na komisariat i poinformować o zaistniałej kolizji. Wówczas funkcjonariusze przyjmą nasze zgłoszenie i podejmą kroki, które będą miały na celu odtworzyć przebieg zdarzenia oraz ustalić winnego lub winnych całego zajścia.
Jeżeli ubezpieczyciel zapoznał się z naszymi argumentami i przyznał nam rację, to tylko połowa sukcesu. Teraz musimy poczekać 30 dni na wypłatę odszkodowania, a ono często pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli kwota nie starczy na pokrycie naprawy naszego samochodu mamy pełne prawo podejrzewać, że kwota ta została zaniżona. Jeżeli nie mamy co do tego pewności, warto poprosić o pomoc ekspertów. Cewik zweryfikuje każdy indywidualny przypadek i sprawdzi, czy kwota naszego odszkodowania jest aby na pewno właściwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze