Reklama

Radni zostają

Podczas dzisiejszej (wtorek, 25 lutego) sesji rady powiatu radni decydowali o przyszłości dwojga rajców. Wątpliwości w sprawie ich zasiadania w zarządzie lub radzie zgłaszał wojewoda.


W obu sytuacjach wojewoda działał po otrzymaniu informacji o rzekomych nieprawidłowościach.

Jedna ze spraw dotyczyła Tadeusza Rycharskiego. Wojewoda prosił radnych o sprawdzenie czy T. Rycharski prowadzi działalność gospodarczą. Gdyby tak było nie mógłby on być członkiem zarządu i wicestarostą. Wojewoda tłumaczył, że otrzymał informację, iż stowarzyszenia Nasz Region, którego prezesem jest T. Rycharski, prowadzi działalność gospodarczą. Z zebranych dokumentów wynika, że w statucie stowarzyszenia jest zapis o możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, ale w rzeczywistości nie jest ona prowadzona. Stowarzyszenie nie jest również zgłoszone do rejestru przedsiębiorców. ? Jestem w posiadaniu tego donosu, który ma charakter pomówienia ? mówił T. Rycharski. Jako możliwy powód pojawienia się sprawy wskazał zawiść i początek kampanii wyborczej. Wysłanie donosu uznał za próbę zdezawuowania jego pracy i osiągnięć stowarzyszenia. T. Rycharski przypomniał, że Nasz Region funkcjonuje już pięć lat, nigdy nie korzystał z publicznych pieniędzy. T. Rycharski uznał, że stawiane mu zarzutu są bezpodstawne. Podobnie uznali radni, którzy przegłosowali uchwałę o braku podstaw do odwołania T. Rycharskiego z zarządu powiatu.

Jeszcze więcej emocji wzbudziła sprawa radnej Anny Wondołowskiej-Grabowskiej. W jej przypadku wojewoda prosił, również po otrzymaniu stosownej informacji, o sprawdzenie, czy radna związana jest z Krzeszowem, czy też mieszka poza powiatem kamiennogórskim. Z zebranych informacji wynika, że w Krzeszowie mieszka brat radnej z żoną i dziećmi oraz matka, którą radna się opiekuje. W tej miejscowości radna wspólnie z mężem prowadzą gospodarstwo rolne, remontują rodzinny budynek. W Krzeszowie radna prowadzi również życie towarzyskie, ma nawet księgę odwiedzających ją gości. Radna zameldowana jest w Krzeszowie, płaci gminne podatki, maszyny i pojazdy związane z gospodarstwem zarejestrowane są w powiecie kamiennogórskim. A. Wondołowska-Grabowska okresowo przebywa również w Boguszowie-Gorcach. W tej miejscowości komunalne mieszkanie ma jej mąż. Z uwagi na pracę w Wrocławiu radna nocuje również w mieszkaniu znajdującym się kilkanaście kilometrów od stolicy Dolnego Śląska. W mieszkaniu na co dzień przebywają studiujące dzieci A. Wondołowskiej.

Wyjaśniając swoją sytuację radna nie kryła pretensji do przewodniczącej rady Bożeny Ziemiańskiej, która ustalając stan faktyczny, wysłała pismo do pracodawcy radnej z pytaniem o jej godziny pracy, a policję prosiła o przeprowadzenie wywiadu środowiskowego. Zarzuty pod swoim adresem B. Ziemiańska uznała za ?show przy mediach? ? Już widzę, że zaczyna pani strzelać do mnie. Uważam to za wysoko nieetyczne ? mówiła B. Ziemiańska, tłumaczyła, że wszystkie swoje działania konsultowała z prawnikiem, który potwierdził, że sprawdzenie adresu zamieszkania wpisanego w dowodzie mogłoby być za słabym dowodem potwierdzającym związek radnej z powiatem. Rozesłanie pism nie miało żadnych podtekstów. ? Zrobiłam to, co do mnie należało ? wyjaśniała przewodnicząca. ? Bez osobistych uwag, bo to się źle dla pani skończy ? prosiła jednocześnie B. Ziemiańska. A. Wondołowska nie zmieniła jednak zdania, nadal uważała, że pytanie o godziny pracy mogło zostać jej zadane, a nie tylko pracodawcy ? Obrzydliwe podważanie zaufania do mnie, w moim miejscu pracy ? tak radna oceniła list ? Powinna pani otrzymać Złoty Szpadel za podkopywanie mojego autorytetu ? dodała A. Wondołowska.

Dyskusji pań nie wytrzymał Włodzimierz Krajewski, zaapelował o prowadzenie konkretnej dyskusji. Chwilę później radna ujawniła, że autorką donosu jest członkini kamiennogórskiej Platformy Obywatelskiej.

W głosowaniu radni uznali, że w przypadku A. Wondołowskiej-Grabowskiej nie ma podstaw do wygaszenia mandatu.

Chwilę po głosowaniu radna wróciła na mównicę. Zwracając się do przewodniczącej stwierdziła, że oczekuje publikacji przeprosin, które mogą być podpisane ?Platforma Obywatelska?, nie musi się w nich pojawiać nazwisko osoby, która napisała do wojewody. Radna poinformowała, że jeśli do 8 marca przeprosin nie będzie, ujawni imię i nazwisko ?donosicielki?. B. Ziemiańska nie zaakceptowała propozycji, mają się nią zająć władze PO. Wypowiedź radnej uznała za insynuacje i pomówienia i zażądała dowodów.

Dyskusja między paniami toczyła się jeszcze w kuluarach, po zakończeniu obrad.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo powiatowa.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama