Jedną z nielicznych podczas trwającej kampanii wyborczej konferencji prasowych, burmistrz Janusz Chodasewicz prawie w całości poświęcił Arkadiuszowi Dybcowi swojemu rywalowi w drugiej turze wyborów. Postawił poważne oskarżenia.
Część kandydatów na radnych podobno kupowała głosy, mówił Janusz Chodasewicz. Miały kosztować 30, 50, 60 zł. Pytany o konkrety odpowiada - Mówi się na mieście - Nikogo konkretnego wskazać nie mogę - dodaje. Jednocześnie apeluje do policji i mieszkańców o zwracanie uwagi na to, co dzieje się w pobliżu lokali wyborczy oraz otwartych sklepów.
Janusz Chodasewicz krytycznie odniósł się do dokonań swojego kontrkandydata. Wskazał, że nie ma zastrzeżeń do wykonywania obowiązków przez sekretarza urzędu Arkadiusza Wileńskiego (który ma zastać zastępcą Arkadiusza Dybca po wygranych wyborach). - Nie pamiętam jego wybitnych osiągnięć na tym stanowisku - mówi o Arkadiuszu Dybcu, jako byłym pełnomocniku burmistrza Kamiennej Góry ds. społecznych. Podobnie wypowiada się o Iwonie Krawczyk, pełnomocnik ds. młodzieży w Lubawce. Głosowanie na Arkadiusza Dybca uważa za popieranie tego, co w Kamiennej Górze były przed objęciem rządów przez Janusza Chodasewicza. - To będzie odtworzenie układu, który rządził Kamienną Górą przez 12 lat - mówi.
- To nie pan Dybiec będzie rządził w Kamiennej Górze, tylko jego mentorka (tak nazywa Iwonę Krawczyk, przyp. red.) - mówi Janusz Chodesewicz - Trzeba będzie znaleźć pracę dla Sławomira Antoniewskiego - dodaje. Obecny burmistrz nie wierzy również, że do Kamiennej Góry wpłynie "deszcz pieniędzy" tylko dlatego, że rządzić będzie Arkadiusz Dybiec. Przypomina, że przez całą kadencję spotykał się z ważnymi ludźmi, żeby załatwić konkretne sprawy dla Kamiennej Góry.
Burmistrz oburzony jest również falą hejtu i nieprawdziwymi informacjami przekazywanymi m.in. przez jednego z byłych burmistrzów.
Według Janusza Chodasewicza wybory nie są równe. Uznał, że limity wydatków na kampanię rywala zostały przekroczone. Jednocześnie stwierdził, że jego, jako kandydata bezpartyjnego, bez wsparcia partii, nie stać na takie działania.
Janusz Chodasewicz stwierdził również, że zaprosił Arkadiusza Dybca na przedwyborczą debatę. Nie dostał żadnej odpowiedzi. Kontrkandydat tłumaczy, że czeka na prawomocne postanowienie sądu w sprawie filmu wyemitowanego przez Janusza Chodasewicza. Jeśli sąd drugiej instancji podtrzyma postanowienie, do debaty nie dojdzie. Arkadiusz Dybiec nie chce rozmawiać z, jak mówi, kłamcą. Panowie zapewne ponownie spotkają się w sądzie. Tym razem na wniosek burmistrza, który uważa, że w kampanijnej gazetce Arkadiusza Dybca znalazły się nieprawdziwe informacje.
Janusz Chodasewicz zachęcił do głosowania na siebie, jako człowieka z doświadczeniem i dokonaniami.
Druga tura wyborów odbędzie się 21 kwietnia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze