Do Lubawki wrócili uczestnicy wyprawy na Matterhorn. Przeczytajcie jak opowiadają o swojej wyprawie:
Kiedy chmury na kilka minut rozstąpiły się nad Matterhornem - pokazał w końcu swe piękne białe oblicze. Ściana zasypana była śniegiem. Nie sposób było oderwać od niego wzroku....
Weszliśmy w ścianę tuż nad schroniskiem HorniHutte na wysokości około 3200 m n.p.m. Pierwsze metry wspinaczki pokonaliśmy dość szybko, choć już od samego początku świeży śnieg powodował znaczne utrudnienia. W tym dniu w ścianie spotkaliśmy tylko jeden treningowy zespół wspinaczkowy ze Szwajcarii. Kiedy my szliśmy ku górze w kierunku dolnych Płyt Mosleya oni postanowili zawrócić, żartowali "Polish Kamikaze". Sytuacja pogodowa bardzo szybko uległa zmianie, zaczął wiać silny wiatr do tego wszystkiego rozpoczął się intensywny opad śniegu. Drogę ku górze poznaje się po prostu na oko stąd po chwili byliśmy już na całkiem innej dużo cięższej technicznie drodze. Półki skalne szybko się zabieliły. Dolne Płyty Mosleya były pokryte grubą warstwą śniegu, który był miękki i niezwiązany. Asekuracja w czasie pokonywania takich trudności nie jest możliwa.
Musieliśmy podjąć decyzję o odwrocie ze ściany Matta...
Cały widoczny Masyw Monte Rosa z grani Matterhornu ma bardzo grubą warstwę śniegu - z miejscami bardzo lawinowymi, jest to niespotykane o tej porze roku. Jak do tej pory w czasie tego sezonu wspinaczkowego na szczyt Matterhornu weszły tylko trzy zespoły, w czasie kiedy opady śniegu nie były jeszcze tak intensywne.
Matterhorn 4478 m n.p.m. ciągle czeka... może trzeba było atakować północną ścianą... wierzymy, że pozwoli nam stanąć na jego szczycie.... osiągnęliśmy wysokość około 3970 m n.p.m
tekst: A. Grzybowski, fot. pino

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze