Od wczoraj trwa łatanie dziur na drodze krajowej nr 5 między Kamienną Górą a Lubawką. Wygląda na to, że wykonawca zapomniał o bezpieczeństwie.
Dziury łatane są patcherem. Można się cieszyć, że przed zimą na tej trasie będzie mniej nierówności. Niestety miejsce prowadzenia prac nie jest w żaden sposób oznakowane. Nie ma znaków informujących o prowadzonych pracach, nie ma ograniczenia prędkości. Jedynie na tyle patchera mrugają pomarańczowe światła ułożone w kształt strzałki. Nikt również nie kieruje ruchem.
Wczoraj, gdy prace prowadzone były na stosunkowo szerokim i prosty odcinku z Kamiennej Góry do Przedwojowa brak zabezpieczenia nie był wielkim problemem. Patcher widoczny był z daleka, kierowcy wyprzedzający go widzieli nadjeżdżające z naprzeciwka pojazdy. Mogli bezpiecznie wykonać ten manewr.
Dzisiaj ekipa dotarła do krętego i wąskiego odcinka drogi. Oznakowanie jednak się nie zmieniło. Patcher ustawiony na zakrętach widoczny był dopiero z niewielkiej odległości. Kierowcy zmuszeni do wyminięcia pojazdu musieli wyjeżdżać na lewy pas praktycznie ?na ślepo?. Na łukach pojazd ograniczał widoczność, a nadal nikt nie zdecydował się na kierowanie ruchem.
Interweniowała policja poinformowana o sposobie zabezpieczenia prac. Funkcjonariusze z Lubawki poinformowali ekipę o właściwym oznakowaniu. Pracownicy uwagami policjantów najwyraźniej nie przejęli się i przez kolejne godziny pracowali w niezmieniony sposób, narażając siebie i innych użytkowników drogi. O sposobie prowadzenia prac poinformowany został również zarządca drogi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze