aktualne informacje z powiatu kamiennogórskiego

Szanowni Państwo,
Pan Kazimierz Kawa poczuł się urażony moim wpisem na portalu powiatowa.info, dokonanym 29 września, w wyniku czego skierował sprawę do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze. Sąd uznał, że należy mu się szczególna ochrona jako kandydatowi do sejmiku. Sprawa miała charakter wyborczy, a w takich zarówno na zażalenie jak i na wykonanie wyroku prawo zakreśla bardzo krótkie terminy.



W ustawowym terminie moja adwokatka wniosła zażalenie do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Tam odbyła się rozprawa, o terminie której ani ja, ani moja adwokat nie zostaliśmy poinformowani. Gdy przedłużało się oczekiwanie na powiadomienie o rozprawie, pani mecenas zadzwoniła do sekretariatu sądu we Wrocławiu. Od urzędniczki usłyszała, że nasze zażalenie zostało odrzucone. Zatem, przestrzegając przepisów prawa, w poniedziałek 3 listopada zamieściłem stosowne przeprosiny na portalu powiatowa info. Dwa dni później, w środę, otrzymaliśmy pisemny wyrok sądu apelacyjnego, który to sąd całkowicie zmienił wyrok niższej instancji. Okazało się, że Panu Kazimierzowi Kawie nie należy się jednak  szczególna ochrona w ramach Kodeksu wyborczego. Wniosek z tego jest taki, że nie musiałem publikować przeprosin.

Te jednak, na skutek błędnej informacji uzyskanej w sekretariacie Sądu Apelacyjnego, ukazały się w przestrzeni publicznej. Moi wrogowie natychmiast wykorzystali tę okazję do tego, by obrzucić mnie stekiem wyzwisk i gróźb, z życzeniem śmierci włącznie. Nie było to przyjemne doświadczenie, na które – jak widać z powyższego – zostałem narażony nie ze swojej winy. Poniosłem konsekwencje pomyłki urzędnika sądowego, a przy okazji dowiedziałem się, jak daleko sięga zapiekłość i nienawiść niektórych ludzi. Mimo to postanowiłem nie wyciągać wobec nich żadnych konsekwencji. Odpuszczam wam wszystkim. Jeśli zdobędziecie się na krótkie chociaż przeprosiny, chętnie je przeczytam.

Na koniec informuję Państwa, że to, co się stało, nie ma żadnego wpływu na moją decyzję o starcie w wyborach na burmistrza Kamiennej Góry.

Janusz Chodasewicz

wyrok