Print

Kamienna Góra - sesja rady powiatu

Sporo emocji na dzisiejszej (piątek, 27 grudnia) sesji rady powiatu wywołała skarga złożona przez rodziców pobitego ucznia na działanie dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących Mariolę Jaciuk.


Skarga złożona została 24 września, ale dopiero teraz rozpatrywali ją radni. Przewodnicząca Bożena Ziemiańska odczytała projekt uchwały, w której skarga uznana miała być za niezasadną.

Skarga dotyczyła zachowania dyrektor szkoły po zdarzeniu z 4 września. W tym dniu  syn skarżących (drugi dzień w tej szkole) został uderzony/pobity przez trzecioklasistę. Rodzice uznali, że zachowanie dyrektor szkoły po tym zdarzeniu było niewłaściwe. Narzekają m.in. że nikt z dyrekcji nie zainteresował się stanem chłopca. Nikt nie zapewnił mu pomocy medycznej, policję o zdarzeniu mieli poinformować sami rodzice, a w dokumentach przekazywanych przez szkołę są kłamstwa. Chłopiec nie otrzymał również odszkodowania, sprawę do osoby odpowiedzialnej za bhp w placówce też mieli zgłosić dopiero rodzice. Po zdarzeniu rodzice przenieśli pobitego do innej szkoły, a napastnik przywrócony został w prawach ucznia.

Przewodnicząca odczytał projekt, w uzasadnieniu którego pojawiły się zapisy mówiące o właściwym zachowaniu dyrektora, uruchomieniu odpowiedniej procedury i wprowadzeniu działań mających zapobiec powtórzeniu takiej sytuacji w przyszłości. Ukarana został nauczycielka odpowiadająca za bezpieczeństwo ucznia.

Innego zdania była Anna Wondołowska-Grabowska, przewodnicząca komisji rewizyjnej, która rozpatrywała skargę. Radna przypomniała, że troje członków komisji uznało skargę za zasadną, a tylko jedna osoba za niezasadną. Zwróciła B. Ziemiańskiej uwagę, że w uzasadnieniu uchwały znalazły się jedynie przepisy korzystne dla dyrekcji szkoły, a pominięto te świadczące, zdaniem radnej, o niedopełnieniu procedur. Radna ubolewała, że w szkole nie zostały zachowane procedury, nikt z dyrekcji nie starał się o powrót pobitego chłopca do szkoły, nikt nie interesował się stanem jego zdrowia. – Dyrektor nie miała wpływu na to, że to zdarzenie miało miejsce – mówiła A. Wondołowska-Grabowska. – Odpowiada jednak za nadzór.

Głos zabrał również ojciec chłopca – Pierwszy raz widziałem swojego syna pobitego – mówił. Przypomniał swoje działania po zdarzeniu. Najbardziej narzekał na brak zainteresowania dyrekcji szkoły stanem chłopca. Stwierdził, że nawet pracownik kuratorium badający sprawę pytał o zdrowie poszkodowanego. – Każdy uczeń pomyśli, że w tej szkole można lać innych, bo nic mu za to nie zrobią – podsumował zakończenie sprawy.

Bardzo emocjonalnie wystąpiła radna Bożena Kończak – Bardzo potępiam działanie komisji rewizyjnej – oświadczyła i dodała – Jest mi przykro, że ma tutaj miejsce lincz. – Radna stwierdziła, że radni pokazali ZSZiO jako złą szkołę, do której uczniowie nie będą chcieli przychodzić.

Argumentu o niszczeniu wizerunku szkoły użyła również dyrektor M. Jaciuk. Oskarżyła komisję rewizyjną o brak obiektywizmu i wydanie opinii tylko na podstawie słów rodziców poszkodowanego chłopca. Komisja pominęła systematyczne działania prowadzone w szkole a zmierzające do poprawy bezpieczeństwa (montaż monitoringu, wynajęcie firmy ochroniarskiej, szkolenia, lekcje wychowawcze i pedagogiczne). Stwierdziła, że rodziców nie można było poinformować o zdarzeniu ponieważ nikt nie odbierał podanego telefonu, a później okazało się nawet, że numer należy do pobitego. W ciągu dwóch godzin od zdarzenia odbyły się rozmowy z uczniami, przejrzany został monitoring w celu ustalenia sprawców, odbyła się nadzwyczajna rada pedagogiczna. Napastnik przywrócony został w prawach ucznia dopiero gdy rodzice poszkodowanego podjęli decyzję o zmianie szkoły. Ukarany został nauczyciel odpowiedzialny za bezpieczeństwo ucznia. Badające sprawę kuratorium nie wszczęło postępowania dyscyplinarnego, a jedynie wydało zalecenia, które zostały już zrealizowane. Rada rodziców pozytywnie wypowiedziała się o poziomie bezpieczeństwa w szkole – W mojej szkole żadnych problemów nie zamiata się pod dywan – oświadczyła M. Jaciuk.

– Nie jesteśmy wrogami szkoły – odpierała zarzuty A. Wondołowska-Grabowska – Gdyby szkoła zachowała procedury nie byłoby dzisiejszej dyskusji. – oceniła. Przypomniała również, że podczas posiedzenia komisji próbowała doprowadzić do pogodzenia stron, ale to się nie udało. – Kto nie chciał przyjąć przeprosin? – spytała B. Ziemiańska. A. Wondołowska-Grabowska oceniła, że najbardziej chciała ugody mama chłopca, który uderzył. Wielokrotnie przepraszała też dyrektor szkoły.

Kolejną próbę pogodzenia zaproponował Jarosław Dyczkowski. Korzystając z jego propozycji M. Jaciuk podeszła do rodziców i podała im rękę. Matka chłopca oświadczyła jednak, że ten gest nic nie zmienia. Powiedziała, że chłopiec bardzo przeżył zdarzenie, do tego stopnia, że przez kilka kolejnych dni musiał być odprowadzany do nowej szkoły.

B. Ziemiańska oświadczyła, że nie rozumie radnych, którzy „idą w zaparte” twierdząc, że procedury nie zostały dotrzymane. Jednocześnie stwierdziła, że uczniowie nie powinni się bić. Te słowa nie spodobały się matce poszkodowanego, która przypomniała, że nie była to bójka, a jej syn został uderzony. – Nie mówię o pani synu – wyjaśniła B. Ziemiańska.

Adam Krok zgłosił wniosek o zamknięcie dyskusji. Radni poparli propozycję i przystąpili do głosowania uchwały. Za przyjęciem zapisu o bezzasadności skargi głosowało 5 radnych, przeciwko było 9, a 2 wstrzymało się od głosu. – Skargę uznaje się za zasadną – podsumowała głosowanie B. Ziemiańska.

Przyjęcie uchwały nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami dla dyrektora. Starosta Ewa Kocemba nie będzie wobec niej wyciągać żadnych konsekwencji ponieważ nadal uważa, że skarga była bezzasadna.